Ostatni, czwarty tegoroczny koncert Petera Bence w Polsce zakończył się brawami na stojąco. Publiczność ICE Kraków zachwyciła się grą ekscentrycznego pianisty. Wszędzie, także podczas wcześniejszych występów w Poznaniu, Zabrzu i Warszawie, artysta zaprezentował znaną polską melodię ludową „Czerwone jabłuszko”. To musiało zrobić wrażenie na publiczności!

- Dla mnie powroty do Polski to zawsze ogromna przyjemność, poznałem tu wielu genialnych ludzi. Mam tam wielu znajomych i przyjaciół, z którymi studiowałem. Publiczność jest ogromnie przyjazna i zawsze bardzo ciepło mnie przyjmuje. Mówi się, że Polacy i Węgrzy to starzy przyjaciele i faktycznie czuje się tę energię – mówił Peter Bence tuż przed pierwszymi tegorocznymi koncertami w Polsce. W czasie występów widać było, że artysta ma w Polsce wielu wiernych fanów, którzy już wcześniej zetknęli się z jego muzyką. 


Najliczniejszą publiczność węgierski pianista zgromadził w ICE Kraków, czyli podczas ostatniego z czterech koncertów. 24 listopada oklaskiwał go komplet! I tak, jak poprzednio w Poznaniu, Zabrzu i Warszawie, fani żywo reagowali na każde znane nutki. A trochę ich zaprezentował, m.in. „Black or White” i „Bad” Michaela Jacksona, „Despacito” oraz trzy wielkie hity Queen: „Don’t Stop Me”, „Somebody To Love” i „Under Pressure”. Te ostatnie wybrzmiały szczególnie właśnie w Krakowie, ponieważ w dnu koncertu minęła 28. rocznica śmierci Freddiego Mercurego. Sam Peter zwracając się do publiczności, zaznaczył, że musi zagrać najlepiej jak potrafi.

Nawet mało wprawne ucho wychwycić mogło także utwory Johna Williamsa skomponowane do filmów „Gwiezdne wojny” i „Park Jurajski”, a także fragmenty kilku melodii z piosenek śpiewanych w oryginale przez Się. Peter Bence zaprezentował także swoje własne kompozycje, które, jak zapowiada, znajdą się na jego pierwszym albumie „Awesome Piano”. Owacje zyskała znana polska melodia „Czerwone jabłuszko”, którą pianista zgrabnie wplótł w swój autorski utwór „Fibonacci”. Dlaczego akurat tę?
- Znam sporo polskich piosenek, nawet nie wiedząc jaki mają tytuł, kojarzę ich melodie. Ale akurat ta piosenka została mi zasugerowana przez przyjaciółkę z Warszawy. Chodziliśmy razem do szkoły w Bostonie. Poprosiłem, aby wybrała mi coś, co będą znać wszyscy na widowni, coś bardzo znanego – wyjaśnił pianista w wywiadzie udzielonym na końcu sierpnia. 


Również widownie miały swój udział w koncertach: zachęcane przez Petera Bence do klaskania nadały utworom niepowtarzalny aranż. W Krakowie artysta był szczególnie rozmowny, zabawiał publiczność żartami i wspomnieniami. Nie bez znaczenia na koncertach miała także gra świateł podkreślająca charakter każdego z utworów. 


- To były cztery fantastyczne wieczory ze znaną muzyką, ale w jakże niekonwencjonalny sposób podaną! Peter Bence udowodnił, że jest nie tylko wspaniałym wirtuozem, ale także ma muzyczną fantazję. Każdy zaprezentowany przez niego utwór wybrzmiał spektakularnie, a publiczność była pod wrażeniem! To trzeba było zobaczyć i usłyszeć. Koncert w Krakowie zakończył mini tournee po Polsce – powiedział Janusz Stefański z agencji Prestige MJM, która zorganizowała koncerty pianisty w Polsce.