Zanim rząd odbierze firmę, wprowadzi do niej zarządcę. Wielu przedsiębiorców może tego etapu nie przetrwać – twierdzą eksperci.

Wszedł w życie znowelizowany Kodeks karny, który umożliwia konfiskatę rozszerzoną. Za sprawą tych przepisów sprawcy, którzy wzbogacili się, popełniając przestępstwa, będą tracili majątki: limuzyny, wille, jachty, a nawet firmy. Stracą je skazani za przestępstwa zagrożone karą powyżej pięciu lat więzienia.

Wytłumacz się z luksusu

Nowe przepisy ustanawiają pięcioletni okres przed popełnieniem przestępstwa, jako granicę kontroli legalności pochodzenia majątku sprawcy. Jeśli ten zostanie skazany, będzie musiał udowodnić legalność pochodzenia majątku, który nabył w tych latach. Ma to być cios w przestępczość zorganizowaną. To pierwszy rodzaj konfiskaty.

Drugim jest konfiskata majątku osób trzecich, którym sprawca oddał swoje mienie nieodpłatnie albo zbył je za kwotę niższą aniżeli wynosi jego faktyczna wartość rynkowa. W tej sytuacji prokurator będzie musiał jednak udowodnić, że te osoby wiedziały lub mogły wiedzieć, że celem tych działań było uniknięcie konfiskaty. Te przepisy mają na celu wyeliminowanie takich sytuacji, kiedy przestępca przepisywał nielegalnie zdobyty majątek na rodzinę czy znajomych.

Trzecim rodzajem jest konfiskata bez wyroku skazującego. Jest ona możliwa w przypadku śmierci sprawcy, niewykrycia go albo, kiedy oskarżonego nie można ująć bądź nie może on uczestniczyć w postępowaniu sądowym dlatego, bo jest ciężko chory.  Na tym kończą się przepisy, które zostały ocenione pozytywnie.

Kolejne paragrafy nowej ustawy odnoszą się do firm. Nowela wprowadza możliwość przepadku przedsiębiorstwa, które nawet nie musiało należeć do sprawcy, ale mogło być użyte do popełnienia przestępstwa. Chodzi o takie firmy, z pomocą których popełniono szczególnie groźne przestępstwa gospodarcze, np. pranie brudnych pieniędzy, ale przepadek może nastąpić tylko wtedy, gdy właściciel przedsiębiorstwa, który jest osobą fizyczną, wiedział, że jest ono wykorzystywane do popełniania przestępstwa, i godził się na to.

Rola zarządcy

Firma nie zostanie skonfiskowana, jeśli rozmiar szkody powstałej w wyniku przestępstwa lub rozmiar ukrytej korzyści jest nieznaczny w porównaniu z rozmiarami samego przedsiębiorstwa, a więc wtedy, gdy nielegalne czyny były tylko marginesem działalności konkretnej firmy. Przepadek w ustawie ograniczono wyłącznie do firm, które są własnością osób fizycznych (zrezygnowano z podmiotów zbiorowych).

Jeżeli pojawi się podejrzenie popełnienia przestępstwa, prokurator będzie mógł nakazać wprowadzenie do firmy zarządu komisarycznego (przymusowego), który zostanie wybrany z listy osób posiadających licencję doradcy restrukturyzacyjnego (w dużej części będą to dotychczasowi syndycy). Taką decyzję prokuratora będzie musiał zaakceptować sąd. Gdy wyrazi zgodę, można będzie jeszcze złożyć na nią zażalenie. Niepewność co do zasadności zarządu może więc trwać długie miesiące.

Zarząd komisaryczny będzie trwał do czasu sprzedaży całości lub części firmy. Zarządca będzie miał obowiązek pomagać prokuratorowi w gromadzeniu materiału dowodowego. Żeby ujawnić mienie zagrożone przepadkiem, śledczy mogą korzystać np. z podsłuchów.

Podstawa prawna: nowela kodeksu karnego z 23 marca 2017 r. (DzU z 12 kwietnia 2017 r., poz 768)

Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości

- Konfiskata rozszerzona już od dawna funkcjonuje w innych krajach. Bez niej nie sposób wyobrazić sobie zwalczania przestępczości. Nawet najostrzejsze kary więzienia są nieskuteczne, jeśli przestępcy czują się finansowo bezkarni. Chodzi o walkę ze najgroźniejszą przestępczością mafijną, która obraca ogromnymi pieniędzmi. Ta regulacja pokazuje, że po latach zaniechań państwo odzyskuje siłę w walce z przestępczością. Kończymy z państwem teoretycznym, w którym brudne mienie jest paliwem dla groźnych przestępców. Teraz przestaną oni śmiać się w twarz wymiarowi sprawiedliwości.

Marek Goliszewski, prezes BCC

To niebezpieczna ustawa. Za dużo zapisów przez swoją ostrość traktuje przedsiębiorców jak potencjalnych przestępców. To oczywiste, że przestępców trzeba karać. Ale prawo jest pełne dziur i niedopowiedzeń, które pozwalają na różne interpretacje i oceny zachowań. Kontrolerzy czasem nie wiedzą, jak się zachować, stąd też do pomyłek może dochodzić i dochodzi. Żeby zminimalizować ich skutki, trzeba by przyjąć, że do konfiskaty i innych restrykcji dochodzi dopiero po prawomocnym wyroku. Inaczej brniemy w ślepą uliczkę. Przedsiębiorcy będą niepewni tego, co ich czeka, a to odbija się na rynku.

Krzysztof Łyszyk, radca prawny

To nie jest dobra ustawa, bo jej przepisy idą za daleko. Największą troskę budzi nie sama kwestia przepadku przedsiębiorstwa. Wierzę bowiem, że sąd, który będzie o tym orzekał, będzie działał rozważnie. Najsłabszym ogniwem jest wprowadzenie tzw. aresztu wydobywczego dla firm. Wprowadzenie do firmy na wstępnym etapie postępowania zarządu przymusowego, co można zrobić szybko i łatwo, będzie rodziło bardzo poważne konsekwencje. Doradca, który będzie działał jako zarządca nie rozwijał biznesu, bo jego zadaniem będzie utrzymanie status quo i pomaganie prokuratorowi w zgromadzeniu materiału dowodowego.