Składki ZUS w przypadku umowy zlecenia mają ulec niemałym zmianom. Okazuje się, że PiS zajmuje się nowym projektem. Prawdopodobnie zostanie on wdrożony już w przyszłym roku. Informacje na ten temat donosi "Dziennik Gazety Prawnej".

Umowa zlecenie a pełen ZUS

Osoby, które pracują na umowie zleceniu, płacą ZUS liczony do wysokości minimalnego wynagrodzenia. W przypadku większego zarobku pracodawca nie odprowadza składki od nadwyżki. Jest to szczególnie korzystne, jeśli dane osoby  pracują w firmie na etacie, a w innym miejscu dorabiają na zleceniu. Jeśli w tej pierwszej zarabiają co najmniej pensję minimalną, to w drugiej już w ogóle nie płacą ZUS od umowy zlecenia.

Jak informuje "Dziennik Gazety Prawnej", jeśli zmiany zostaną wprowadzone, zatrudnieni będą płacić składkę w pełnej wysokości w obydwóch przypadkach. Niektórzy sugerują, że chodzi o to, aby nie tworzyć okazji do optymalizacji. 

"Z jednej strony dzięki takim zmianom na kontach pracowników w ZUS znajdzie się więcej pieniędzy, co pozytywnie przełoży się na ich przyszłe emerytury. Z drugiej strony jednak oznacza to wyższe koszty dla pracodawców. Na przykład w przypadku umowy na 3 tys. zł miesięcznie koszty składki wzrosną o ok. 300 zł" – pisze DGP.

Chociaż będą to większe wydatki dla pracodawców, sytuacja ZUS stanie się zdecydowanie lepsza. Większe składki to więcej pieniędzy do kasy. Dzięki temu ZUS zyska nawet 3 mld zł rocznie więcej. W ten sposób budżet państwa nie będzie tak nadwyrężany.

Rozwiązaniem mogą być umowy o dzieło. Jednak rząd również rozpatruje je bardzo poważnie.  Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed zasugerował, że trzeba pomyśleć o ich eliminacji, ponieważ  tak naprawdę są umowami na zlecenie, a nie "o dzieło". 

Sprawa jest rozpatrywana, jednak bardzo możliwe, że umowy zlecenia ulegną niemałym rewolucjom.